Czytałam właśnie książkę, gdy mój iPhone zapiszczał informując o smsie. Przyszła wiadomość od mojej przyjaciółki Ariany Lennon. On jako pierwsza zaprzyjaźniła się ze mną po przeprowadzce do Californii. Po opuszczeniu Polski czułam się trochę dziwnie w nowym miejscu. Na początku nie mogłam zrozumieć skąd ta zmiana otoczenia u moich stuprocentowo polskich staruszków. Owszem, oboje znają angielski do perfekcji, ale cała dalsza rodzina została w Polsce. Od przeprowadzki minął już rok i zdąrzyłam się zadomowić w słonecznym Los Angeles.
Jako że jestem Polką, mam polskie imię. Nazywam się Kasia. Ariana nie potrafi tego wypowiedzieć (nie mówiąc już o pełnym imieniu i nazwisku), więc nazywa mnie Katy lub Cat- jak ta z serialu ,,Victoria znaczy zwycięstwo" (z resztą grana przez jej imienniczkę- Arianę Grande). Obydwie mamy po 16 lat i świetnie się dogadujemy.
Otworzyłam smsa i uśmiechnęłam się do siebie.
,,Idziemy na miasto?"
,,Jasne, za 20 minut u mnie. xxx" - odpisałam
,, Do zobaczenia xo"
Odłożyłam książkę na szafeczkę nocną i podeszłam do swojej szafy. Byłam prawie pewna, że Ariana przyjdzie ze swoim chłopakiem. Moja przyjaciółka od 2 lat spotyka się z Jacobem Whitesidesem, jednym z chłopaków z Magcon. Jeszcze nigdy nie poznałam całej reszty, ale Ari zapewnia mnie, że są genialni i Jacob niedługo mi ich przedstawi. Właściwie uwielbiam oglądać vine'y chłopaków i w pewien sposób już ich poznałam, ale to nie to samo co w rzeczywistości. Ja też nagrywam vine'y ale nigdy nie mogłabym stanąć na równi z którymkolwiek z nich. Mnie oglądają setki ludzi a ich miliony! Do tego oni mają fanów, sławę i mnóstwo gadżetów od firm, które chcą żeby ich promowali. No cóż... nie mam na co narzekać, bo moje życie jest dokładnie takie, jakie chciałabym mieć.
Westchnęłam i spojrzałam na swoje ciuchy. Wyciągnęła z szafy lekką koszulę w czarno- czerwoną kratę i jeansowe szorty z nadrukowaną flagą USA. Poszłam do łazienki poprawić makijaż i uczesać włosy w koka. Po skończeniu wcześniejszych przygotowań stwierdziłam, że czegoś mi brakuje. Z tyłu głowy, pod kok wpięłam miętową kokardę z ćwiekami, tworząc idealny dodatek do całości. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Jako, że byłam sama w domu, sama też musiałam pójść otworzyć. Przez otwarte okno w swoim pokoju krzyknęłam, aby Ariana weszła do środka, a ja dopakowałam do swojej małej granatowej, pikowanej torebki iPhona i wodę. Po chwili byłam już w przedpokoju, gdzie czekała Ariana i (jak to przewidziałam) Jacob.
- Możemy iść- powiedziałam wkładając swoje neonowo różowe vansy. Jacob i przytulająca się do niego Ariana wyszli jako pierwsi, a tuż za nimi ja chwytając klucze i zamykając dom.
- Co tam Cat?- zagadnęła mnie przyjaciółka
- Całkiem spoko. Dzięki, że mnie wyciągneliście z domu, bo zaczynałam się nudzić.- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do obojga.
- Teraz napewno nie będziesz się nudziła- wtrącił Jacob- Zaprowadzę was do mojej rodziny.
Skapnęłam się, że mówiąc ,,do mojej rodziny" ma na myśli Magcon Family. Uśmiechnęłam się raz jeszcze, ponieważ Whitesides przyglądał mi się czekając na reakcję.
- Fajnie- powiedziałam i spuściłam głowę, aby nikt nie zobaczył moich rozżarzonych policzków.
Szczerze, nie jestem osobą otwartą. Spotkanie z kimś nowym zawsze kończy się tak samo. No dobrze, kończy się tak zawsze, kiedy mam do czynienia z przystojnym chłopakiem. A dziś poznam całe stado przystojniaków! Zrobiło mi się słabo ale opanowałam myśli i rozszalałe serce.
- Wszystko w porządku Katy?- zapytała Ariana
- Och... tak- pokiwałam głową i przełknęłam ślinę- Po prostu jest strasznie gorąco. Już ok!
Ariana jeszcze raz spojrzała na mnie swoim zatroskanym spojrzeniem a ja posłałam jej najbardziej wiarygodny uśmiech na jaki było mnie stać. Muszę przyznać, że jestem słabą aktorką...
Jacob zaprowadził nas do parku, gdzie chłopaki z Magcon i kilku z O2L rozmawiali jak najęci.
- Cześć chłopaki- krzyknęła Ariana i nagle wszyscy ucichli. Oczy czternastu chłopaków zwrócone były na moją osobę. Czułam ich spojrzenia i znowu się zarumieniłam.
- Poznajcie...- zaczął Jacob-... Kasię.
Mało co nie wybuchnęłam śmiechem, gdy łamał sobie język na moim imieniu. Jego zangielszczona wersja zawsze mnie rozbawiała. Podniosłam rękę i nieśmiało pomachałam do reszty.
- Mówcie mi Katy. ,,Cat" jest zarezerwowane dla Ariany- zaśmiałam się a chłopak mojej przyjaciółki zaprowadził mnie bliżej swojej grupki kumpli. Byli tam wszyscy: Cameron, Shawn, Carter, Taylor, JC, Matt, Kian, Aaron, Ricky, Sam, Johnson, Gilinsky i Nash ze swoim bratem Hayesem. Jacob przedstawił mi każdego z osobna a ja szłam i uśmiechałam się do nich.
- To jest...- zaczął Jacob ale nie pozwolono mu dokończyć.
- Matthew. Dla znajomych Matt, więc ty też możesz tak mówić- mrugnął do mnie a ja parsknęłam śmiechem i wypowiedziałam bezgłośne ,,okej", po czym opuściłam głowę.
- I na koniec...
Podniosłam głowę i świat się zatrzymał. Dwoje niesamowicie niebieskich oczu wpatrywało się we mnie z niewielkiej wysokości. Rozpłynęłam się.
-...Nash- dokończyłam nie mogąc oderwać wzroku od hipnotyzującego koloru tęczówek chłopaka.
- Grier- dodał Nash również pozostając w tej samej pozie od dłuższego czasu. Moglibyśmy tak stać i wpatrywać się w siebie, gdyby nie szepty pozostałych chłopaków. Oczywiście cudowna ja, musiałam się speszyć, odwrócić wzrok i przerwać tą cudowną chwilę. Jak już wspomniałam, dodatkowo byłam czerwona jak burak. Popatrzyłam na Arianę, a ta szczerzyła się do mnie jak idiotka.
- Hej- krzyknął Carter Reynolds- Idziemy na koktajl? Znalazłem nową miejscówkę, gdzie podobno mają świetne koktajle.
Wszyscy zaczęli przytakiwać i przybiajać sobie piątki. Ja włożyłam ręce do tylnych kieszeni szortów i uśmiechnęłam się do siebie.
No to mamy taki miły akcencik na początek weekendu i jako pierwszy fanfiction na blogu. Oczywiście będę to kontynuowała, także więcej ,,scen" z Nashem pojawi się w kolejnych częściach. Na razie lecę spać i życzę magconowych, jednokierunkowych, o2lowych snów.
Wreszcie opowiadanie o Nash'u!!! Jeju Popłakałam się ze szczęścia bo na początku widziałam ze są tylko 4 części, a tu patrze data"2015". Luju kobieto dziękuję ci bardzo bardzo bardzo ♡♡♡
OdpowiedzUsuńTy mi dziękujesz? O matko! ❤.❤ Nawet nie wiesz ile radości wniosłaś w moje życie. Teraz wiem, że mam dla kogo pisać i że komuś wreszcie podoba się to, co taka szara mysza jak ja stworzyła. Mam nadzieję, że będziesz do mnie jeszcze zaglądać. Jest mi niezmiernie miło ❤ A... i gdybyś znalazła osoby, które tak jak ja mają schizy na punkcie Old Magcon, O2L, 1D, 5SOS itd. to wspomnij im o mnie. Nie pogardzę dodatkowym czytelnikami :3 Ale mimo wszystko bardzo dziękuję, że jesteś :3
UsuńGenialne Kochana! :* Czekam na więcej! :*
OdpowiedzUsuńSkładająca pokłony mistrzyni,
CarterParadise , xoxo